Wymiana CEO w turnaroundzie: kiedy pomaga, a kiedy to działanie pozorne
Wymiana prezesa to najbardziej widoczny ruch w turnaroundzie — ale pomaga tylko przy jednoczesnym misficie odchodzącego i dopasowaniu następcy; poza tym bywa kosztownym gestem.
Firma średniej wielkości albo spółka rodzinna wchodzi w turnaround i jeden z pierwszych pomysłów, jaki pada na radzie, brzmi: wymieńmy prezesa. To najbardziej widoczny ruch, jaki zarząd może wykonać — czytelny sygnał dla wierzycieli, banku i załogi, że „coś się dzieje". Problem w tym, że wymiana CEO sama w sobie nie jest dźwignią turnaroundu. Bywa nią tylko wtedy, gdy spełnione są dwa warunki naraz — poza nimi zwykle kupuje pozór ruchu, nie poprawę.
Dwa warunki, przy których wymiana faktycznie pomaga
Wymiana pomaga, gdy jednocześnie: obecny prezes nie pasuje do sytuacji, w której firma się znalazła (misfit), a wchodzący następca do niej pasuje (fit). To nie to samo co „nowy prezes = poprawa". Skuteczność przywództwa w spółce w kryzysie zależy od czynników poprzedzających i moderujących, a nie od samego faktu zmiany na fotelu [11] — liczy się dopasowanie osoby do konkretnej sytuacji, nie zmiana jako taka.
Oba warunki są istotne osobno. Prezes, który świetnie prowadził firmę we wzroście, może być misfitem w kryzysie płynności — ale wymiana pomoże tylko wtedy, gdy następca realnie pasuje do wymagań restrukturyzacji, a nie jest po prostu „dobrym menedżerem ogólnego przeznaczenia". To wciąż ta sama zależność: nie sama zmiana, lecz dopasowanie osoby do sytuacji decyduje o wyniku [11]. Wymiana to zresztą jedna z dźwigni etapowej strategii turnaroundowej, a nie jej punkt wyjścia [13].
Kiedy to działanie pozorne — i trzy pytania, które to wykrywają
Wymiana staje się pozorna, gdy pociąga się ją dla sygnału, a nie dla dopasowania: gdy problem nie leży w osobie prezesa, gdy następca ma ten sam profil co odchodzący, albo gdy zmiana ma głównie pokazać wierzycielom „ruch". Organizacja i interesariusze odczuwają wtedy zmianę, oczekiwania rosną — ale mechanizm, który miał poprawić wynik, nie został uruchomiony. Samo oczekiwanie poprawy wywołane zmianą, bez realnego mechanizmu, opisuje się jako efekt placebo w zmianie organizacyjnej — złudzenie postępu [1].
Trzy pytania odsiewają jedno od drugiego, zanim padnie decyzja:
1. Czy przyczyna leży w osobie prezesa, czy w strategii, strukturze albo braku uzgodnienia? Jeśli w tym drugim, wymiana nie ruszy przyczyny — ruszy tylko obsadę.
2. Czy mamy konkretnego następcę dopasowanego do tej sytuacji? Nie „ogólnie mocnego kandydata", tylko kogoś, czyj profil odpowiada kryzysowi i restrukturyzacji, przed którymi firma stoi.
3. Czy wymiana wynika z uzgodnionej strategii, czy z potrzeby pokazania ruchu? Pierwsze bywa dźwignią, drugie — gestem.
Jeśli którakolwiek odpowiedź wskazuje na gest zamiast dopasowania, wymiana jest przedwczesna albo pozorna: pochłania kapitał zaufania i czas, a przyczyny nie tyka.
Wymiana prezesa jest jedną z dźwigni turnaroundu, nie jego początkiem — jej sens zależy od tego, czy stoi za nią wcześniejsze uzgodnienie celu i mandatu, o czym piszemy w artykule filarowym „Turnaround zaczyna się od alignmentu stakeholderów — nie od listy zwolnień".
Źródła
- [1]The Placebo Effect in Organisational Change: Expectancy, Behavioural Mechanisms, and the Illusion of ProgressDOI ↗
- [11]Leadership in times of organizational decline: a literature review of antecedents, consequences and moderatorsDOI ↗
- [13]Theoretical Review of Turnaround Strategy and Its Organizational OutcomesDOI ↗